Renault Renew – odnowiony samochód czy tylko dobry marketing i nowa cena?

Programy sprzedaży samochodów używanych pod parasolem producenta mają jedno główne zadanie: budować zaufanie. Klient, widząc logo znanej marki, hasła o „odnowieniu”, „kontroli jakości” i „pewnej historii”, zakłada, że płaci więcej, ale w zamian dostaje coś więcej niż zwykłe auto z ogłoszenia. Pytanie brzmi: czy rzeczywiście każdy samochód jest odnawiany czy może tylko dostaje znaczek odnowionego?

Do redakcji zastepczy.org trafił niedawno ciekawy przypadek, który skłania do zadania bardzo prostego pytania:
na ile program Renault Renew faktycznie odnawia samochody, a na ile jest to wyłącznie nowa etykieta i wyższa cena?

Przypadek z rynku leasingowego, który zwrócił naszą uwagę

O sprawie usłyszeliśmy od fimry Comfort Lease, która nie tak dawno temu sprzedała trzy samochody  do pośrednika handlowego. Każdy z tych pojazdów był wyceniony w okolicach 200 tysięcy złotych, miały pełną historię, znane pochodzenie i jasno opisany stan techniczny.

Kilka tygodni później te same samochody… pojawiły się na jednym z najpopularniejszych portali ogłoszeniowych w Polsce – Otomoto. Wszystkie trzy były oferowane już w ramach programu Renault Renew.

Cena?
Średnio około 15% wyższa niż ta, za którą pojazdy zostały sprzedane przez leasingodawcę.

Samo podniesienie ceny nie byłoby niczym dziwnym. Rynek wtórny działa w ten sposób od lat. Problem pojawia się w momencie, gdy za wyższą ceną nie idzie realna wartość dodana.

„Odnowiony”, czyli… w jakim stanie?

Z opisu programu Renault Renew wynika, że klient kupuje samochód:

  • sprawdzony,

  • przygotowany,

  • odnowiony,

  • doprowadzony do wysokiego standardu estetycznego i technicznego.

W teorii brzmi to bardzo dobrze. W praktyce – w przypadku opisanych trzech samochodów – rzeczywistość okazała się znacznie mniej imponująca.

Auto najdroższe – wyjątek potwierdzający regułę

Najdroższy z trzech pojazdów faktycznie był w stanie bliskim ideału. Tu trzeba oddać uczciwie – samochód prezentował się bardzo dobrze, w zasadzie nie było co w nim poprawiać.

Problem w tym, że pozostałe dwa auta wyglądały dokładnie tak samo, jak w momencie sprzedaży przez Comfort Lease.

Auto najtańsze – największe wątpliwości

Najwięcej zastrzeżeń budzi najtańszy z trzech samochodów, który został wystawiony aż 30 tysięcy złotych drożej, mimo że:

  • miał dwie wyraźnie zużyte opony, które nie zostały wymienione,

  • posiadał tarcze hamulcowe kwalifikujące się do wymiany przy najbliższej wymianie klocków – bez reakcji,

  • miał wgniecenie na klapie bagażnika, którego nie usunięto,

  • końcówka wydechu była zagięta, ale nie została wymieniona,

  • lakier posiadał dwie rysy, które jedynie pobieżnie spolerowano.

W skrócie:
samochód był dobry, ale zdecydowanie nie „odnowiony”.

Zamiast kompleksowego przygotowania, mieliśmy do czynienia z kosmetyką absolutnego minimum.

Co faktycznie zrobiono z samochodem?

Z perspektywy redakcyjnej trudno nie odnieść wrażenia, że w tym konkretnym przypadku program Renault Renew sprowadził się do:

  • przerejestrowania pojazdu,

  • wykonania podstawowej kosmetyki,

  • zmiany opisu i dodania logo programu,

  • podniesienia ceny.

To za mało, by mówić o realnym „odnowieniu”, a już na pewno za mało, by klient mógł czuć, że płaci za coś więcej niż marketing.


Klient wierzy w markę – i to jest problem

Największym problemem nie jest sama marża. Problemem jest zaufanie.

Klient, który decyduje się na zakup auta w programie producenta:

  • wierzy, że ktoś wcześniej zadbał o detale,

  • zakłada, że elementy eksploatacyjne są w bardzo dobrym stanie,

  • ufa, że cena odzwierciedla realny wkład pracy i kosztów.

W opisywanym przypadku zaufanie to zostało wystawione na próbę.

Renault Renew – program czy etykieta?

Nie twierdzimy, że każdy samochód w programie Renault Renew jest przygotowany w ten sam sposób. Z całą pewnością zdarzają się egzemplarze doprowadzone do perfekcji. Jednak opisany przypadek pokazuje, że:

standard programu nie zawsze musi oznaczać standard „jak nowy”.

A to już powinno zainteresować nie tylko klientów, ale i samego producenta.

Wnioski redakcji zastepczy.org

Z punktu widzenia redaktora trudno nie zadać kilku niewygodnych pytań:

  • Czy program Renault Renew ma jednolite standardy przygotowania?

  • Czy klient zawsze wie, za co dokładnie dopłaca?

  • Czy „odnowiony” oznacza realne inwestycje w samochód, czy jedynie zmianę narracji?

Naszym zdaniem klient powinien pytać, sprawdzać i nie zakładać automatycznie, że logo programu producenta gwarantuje perfekcyjny stan techniczny.

Bo jak pokazuje ten przypadek – czasem „odnowienie” kończy się na polerce rys, nowym opisie i… wyższej cenie.

Wszystkie artykułyNastępny artykuł